Książkowa nauka jazdy…

Książka "Mercedes Benz" Pawła Huelle pokazuje jak nauk jazdy okazuje się pretekstem do rozmowy i wspominek. Bohater, który prowadzi narrację jest młodym mężczyzną, który poznaję uroczą instruktorkę. Nauka jazdy okazuje się mniej ważna niż dyskusja między obojgiem. Wspólnym mianownikiem okazuje się postać Hrabala – autora licznych opowiadań, gdzie nauka jazdy również odgrywała istotną rolę.

Nauka jazdy i wspominki

Akcja nie rozgrywa się w miastach takich jak Łódź czy Warszawa, ale nad morzem, dlatego pewnego dnia instruktorska z kursantem trafia na plażę. To chwila kiedy poznają się bliżej. Nie ma jednak mowy o oczywistych rozwiązaniach sytuacji. Autorowi nie chodzi o romans, ale o pokazanie powinowactwa ludzi, którzy z pozoru są sobie obcy. Nauka jazdy jest jedynie pretekstem. Mężczyzna, próbując prowadzić samochód, wspomina te, które posiadał jego dziadek, tworząc tym samym ciekawą, choć chwilami niewiarygodną historię.

nauka jazdy łódź

Instruktor to nie kumpel

W rzeczywistości pewnie żadna nauka jazdy nie jest rak literacka. Chociaż instruktor z pewnością może prowadzić rozmowę, to jednak skupia się przede wszystkim na technicznych aspektach. Nauka jazdy do proces – jazdy trwają nawet parę tygodni, ponieważ poruszanie się na drodze wymaga treningu. Mity o złośliwych instruktorach być może zawierają nieco prawdy – w każdej plotce jest przecież takie ziarno, jednak nie należy się obawiać. Obecność kamer w autach spowodowała, że wszystkie niejednoznaczne gesty i słowa instruktora będą surowo oceniane…

Dodaj komentarz